wtorek, 20 września 2011
Sny o codzienności
Dawno nie pisałam, z braku czasu, ale też z powodu snów, z których większość jest o codzienności i nie ma w nich nic nadzwyczajnego, a pamiętam teraz sny bardzo dobrze, czytałam, że to naturalne podczas ciąży. Pojawiły się u mnie też sny, w których muszę przeciskać się przez wąskie tunele i dziury. Wydaje mi się, że nie dam rady, nie zmieszczę się i utknę. Oprócz snów o ciąży i porodzie mam bardzo realistyczne sny, w których trzymam na rękach moje dziecko, karmię je, bawię się z nim. Ostatnio przyśniły mi się dwa porody jeden za drugim, urodziłam dwie dziewczynki, ale one nie były bliźniaczkami, była między nimi różnica wieku. Ciekawe czy w życiu realnym też będę mieć dwie córeczki.
czwartek, 18 sierpnia 2011
Marzenia się spełniają, sny te dobre też :)
W czerwcu opisywałam sen, w którym byłam w ciąży, wciąż pamiętam tamte emocje zaskoczenia a zarazem szczęścia, bardzo chciałam by się spełnił. Wyobraźcie sobie, że sen stał się rzeczywistością ! Jestem w upragnionej ciąży :) Pierwszą moją reakcją gdy test wyszedł pozytywny tak jak we śnie było niedowierzanie, ale wizyta u lekarza potwierdziła ciążę. Z mężem staraliśmy się prawie dwa lata, o ciąży dowiedziałam się tuż przed naszą drugą rocznicą ślubu, więc tak sobie myślę, że słowo dwa, które słyszałam wcześniej od Boga w innym moim śnie było z tym związane. Niesamowite jest to, że zaszłam w ciąże gdy zmarła moja Babcia, niektórzy twierdzą, że gdy ktoś odchodzi w rodzinie robi się miejsce dla następnej osoby ... Ja myślę, że moja Babcia ma w tym swój udział w tym sensie, że nade mną czuwa, byłam jej ukochaną wnuczką, zawsze pragnęła bym była w pełni szczęśliwa. I jestem :)
Marzenia się spełniają, tylko trzeba działać by je osiągnąć, dzięki mojej przyjaciółce trafiłam do cudownej ginekolog, która pomogła mi w moich staraniach, nigdy nie zapomnę jej słów abym sobie wybrała patrona poczęcia i wspomniała Jana Pawła II, wtedy już wiedziałam, że znalazłam sie we właściwym miejscu i wszystko będzie dobrze.
Marzenia się spełniają, tylko trzeba działać by je osiągnąć, dzięki mojej przyjaciółce trafiłam do cudownej ginekolog, która pomogła mi w moich staraniach, nigdy nie zapomnę jej słów abym sobie wybrała patrona poczęcia i wspomniała Jana Pawła II, wtedy już wiedziałam, że znalazłam sie we właściwym miejscu i wszystko będzie dobrze.
sobota, 23 lipca 2011
Tajemniczy instytut
Niedawno miałam sen, w którym wybierałam się z przyjaciółką do Stanów, gdzie mieszka na stałe. Wsiadłyśmy do samolotu i czekałyśmy na start, ale nic się nie działo. Nagle zrobiło się bardzo zimno. Temperatura w samolocie spadła poniżej zera. Wtedy przyszła po nas jakaś kobieta i zabrała w nieznane mi miejsce. Był tam duży budynek, w którym ulokowano mnie w jednym z pokoi. Z ciekawości wyszłam z pokoju i zaczęłam zwiedzać budynek. Była tam ogromna sala z krzesłami, wyglądała jak sala kinowa. Odbywało się tam jakieś spotkanie. Ostrożnie weszłam do sali i zaczęłam podsłuchiwać rozmowę. Na ścianie wyświetlano slajdy, na których była mapa i zaznaczone na niej punkty, najwięcej było ich na terenie Rosji. Z rozmowy osób tam zgromadzonych wywnioskowałam, że znajduję się w instytucie, który zajmuje się badaniami związanymi z płodnością kobiet. Ciekawe było to, że do tego instytutu kobiety były porywane z różnych części świata, byłam jedną z tych porwanych kobiet. Na mapie były zaznaczone miejsca, z których porwano kobiety. Miałam wrażenie, że ten instytut znajduje się gdzieś na wyspie na północy blisko bieguna. Oczom moim ukazała się mapa na której szukałam tej wyspy, ale ciężko było mi ją zlokalizować, szukałam jej nad Europą. Istnienie instytutu było utrzymywane w ścisłej tajemnicy, nikt o nim nie wiedział. Nie wiem na czym dokładnie polegały badania. Nic więcej nie pamiętam ze snu.
poniedziałek, 11 lipca 2011
Dziwne coś płynące drogą
Nad ranem miałam dziwny sen. Znajdowałam się na dworcu autobusowym z mężczyzną, z którym spotykałam się dawno temu. Szukaliśmy autobusu, którym miał odjechać. Gdy już wsiadł do autobusu i zostałam na dworcu sama, znalazłam się na ogromnym placu, wszędzie wokół było dużo ludzi. Plac i dworzec są mi zupełnie nieznane w rzeczywistości. Nagle w moim śnie następuje zatrzymanie, jakby ktoś włączyć stop klatkę. Wszystko nieruchomieje jakby zatrzymał się czas. Po chwili czas znowu biegnie, a ja uświadamiam sobie, że znajduje się w tym samym miejscu, ale zupełnie w innym czasie. Mojej odczucie jest takie, że znalazłam się w innym wymiarze, ale wszystko wokół wygląda normalnie, może przeniosłam się do przyszłości ? Przez plac przechodzi pełno ludzi, wszyscy się spieszą, jakby przed czymś uciekali. Idę w kierunku, z którego ludzie biegną zobaczyć co się dzieje. Przede mną jest droga, widzę jak jej część przechodzi pod wiaduktem, drogą nie jadą samochody, ale coś przesuwa się w moim kierunku, wygląda jak piasek, błoto, może to lawa ? trudno mi określić co to dokładnie jest przesuwa się to razem z kawałkami różnych przedmiotów. Nie wiadomo skąd, ale wiem, że zaraz przyjdzie fala i będzie tego płynąć drogą dużo więcej, więc robi się niebezpiecznie. Wtedy budzę się.
Sen był niezwykle wyrazisty. Mam wrażenie, że byłam świadkiem czegoś co wydarzy się naprawdę.
Sen był niezwykle wyrazisty. Mam wrażenie, że byłam świadkiem czegoś co wydarzy się naprawdę.
sobota, 2 lipca 2011
Sen zapowiedział śmierć
Niestety ostatni sen to był zły znak. Gastria miała rację. Walący się budynek, który widziałam we śnie zapowiedział śmierć. Umarła moja Babcia. Tuż przed jej śmiercią rozbiła się szklana lampa, o mało nie spadła mi na głowę, wtedy już wiedziałam, że coś złego się wydarzy.
Od śmierci Babci dzieją się jeszcze inne dziwne rzeczy w moim mieszkaniu, oprócz lampy dzisiaj spadły z zawiasów drzwi od szafy, wczoraj wariował nam sprzęt elektroniczny...
Gdy dowiedziałam się o jej śmierci mimo głębokiego smutku poczułam, że jej dusza zaznała spokoju. Dużo wycierpiała za życia, długo chorowała, a teraz jest wreszcie szczęśliwa po tamtej stronie. Pokój jej duszy ...
Od śmierci Babci dzieją się jeszcze inne dziwne rzeczy w moim mieszkaniu, oprócz lampy dzisiaj spadły z zawiasów drzwi od szafy, wczoraj wariował nam sprzęt elektroniczny...
Gdy dowiedziałam się o jej śmierci mimo głębokiego smutku poczułam, że jej dusza zaznała spokoju. Dużo wycierpiała za życia, długo chorowała, a teraz jest wreszcie szczęśliwa po tamtej stronie. Pokój jej duszy ...
wtorek, 28 czerwca 2011
Apokalipsa nadciąga z Chin
Znowu wróciły niepokojące sny zapowiadające koniec świata. Tym razem apokalipsa nadciągnęła z Chin, tam wszystko się zaczęło - trzęsienia ziemi, które rozprzestrzeniły się na cały świat i ogarnęły też Polskę. Wokół widzę walące się, zniszczone budynki. Widzę też dom mojej Babci, obok niego stoi budynek z czerwonej cegłówki, który rozpada się, najpierw wali się jedna ściana, potem kolejne, a na końcu cały dom, wszystko przez te wstrząsy. Moja Babcia płacze, mało brakowało a jej dom zostałby przygnieciony przez tamten czerwony budynek. Wszyscy ludzie próbują się gdzieś schronić przed zagładą, jestem z moją kuzynką u Babci. Głupota, ale zapomniałam w popłochu zabrać z domu moje kosmetyki do makijażu, kuzynka pożycza mi swoich bym mogła się umalować i jakoś wyglądać, dziwne, ale nawet w tej sytuacji czymś takim się przejmuję. Nie wiem co się dzieje z moimi rodzicami, mężem. Czuję, że nigdzie nie jest bezpiecznie i nadchodzi koniec świata ...
Czyżby mój świat miał się zawalić jak ten ze snu ? Czy to ostrzeżenie przed jakimś niebezpieczeństwem ?
Czyżby mój świat miał się zawalić jak ten ze snu ? Czy to ostrzeżenie przed jakimś niebezpieczeństwem ?
piątek, 24 czerwca 2011
Ostatnie sny
Wyśnione numery Lotto - sen z 12/13 czerwca
We śnie znajduję się w pomieszczeniu, gdzie kobieta obsługuje olbrzymią maszynę z przemieszczającymi się po całej sali wielkimi kulami, na których są numery. Z mężem gramy tymi kulami, udaje nam się wytypować te które wygrywają. Numery na kulach są wysokie np 139, rozmawiam we śnie z mężem jak mogą tak wysokie liczby wygrywać, a on twierdzi, że można z tych liczb wyliczyć niższe te odpowiednie, nawet mi to rozrysowuje na kartce. Obudziłam się z przekonaniem, że wyśniły mi się numery, które będą w najbliższym losowaniu Lotto. Nie mogłam sobie tylko przypomnieć wszystkich i nie wiedziałam jak dokładnie wyliczyć te właściwe. Zapamiętałam dwie kule z liczbami 139 oraz 136, więc stwierdziłam, że powinny w losowaniu znaleźć się liczby 13, 36, 39. Po głowie chodziła mi jeszcze jedna wysoka liczba ponad 40, ale nie byłam pewna, podałam mężowi liczbę 42. We wtorkowym losowaniu 14 czerwca znalazły się liczby 13, 30, 32, 36, 39, 47. Trzy liczby odgadłam, czy gdybym dokładnie zapamiętała wszystkie kule ze snu mogłabym wygrać szóstkę w Lotto ? A może był to tylko zbieg okoliczności ?
Kościół jest dla ludzi - sen z 21/23 czerwca
Udaje się z moim mężem do klasztoru, jedzie z nami grupa ludzi, w klasztorze w pomieszczeniu, które znajduje się na najniższej kondygnacji, chyba w podziemiach, spotykamy się z księdzem. Chodzi o pochówek jakiejś osoby. Ksiądz nie chce się zgodzić by pochować tą osobę w klasztorze. Nie rozumiem czemu nie chce się zgodzić, on tłumaczy, że ma takie prawo, na zasadzie nie, bo nie. Mój mąż jest na niego o to wściekły. Pamiętam jak na odchodne krzyczę do księdza słowa: Kościół jest dla ludzi, a nie ludzie dla kościoła !
Radioaktywny dym - sen z 22/23 czerwca
Jestem członkiem jednostki specjalnej utrzymywanej w wielkiej tajemnicy, należymy do niej z moim mężem. Budynek jednostki znajduje się w lesie, ktoś dowiedział się o tym i mamy zlecenie by wyjść z budynku i zniwelować tego człowieka. Ubieram się w specjalny mundur, w rękach trzymam karabin, na dole budynku puszczono dym radioaktywny, który ma nie dopuścić by ktokolwiek dostał się do środka. Muszę z mężem przejść przez ten dym, nie mogę oddychać i nic nie widzę, ale udaje mi się dostać do drzwi wyjściowych. Na zewnątrz jest zima. Czołgamy się mężem po ziemi by nikt nas niezauważył, biorę w ręce śnieg i obmywam nim twarz oraz dłonie, każę to samo zrobić mężowi, gdyż jest to jedyny sposób by pozbyć się negatywnych skutków radioaktywnego dymu na nasz organizm. Czołgamy się w głąb lasu, przed nami widzę zniszczony samochód, wygląda jak po wybuchu bomby, nie widzę w nim człowieka, ale wiem, że on zginął, to człowiek, który dowiedział się o jednostce.
Ukryte w betonie sen z 23/24 czerwca
Okropny sen. Znajduję się w domu z mężczyzną, który ten dom buduje, schodzimy na parter, pokazuje mi fundamenty, wtedy moim oczom ukazuje się obraz i widzę jak ten mężczyzna zalewa fundamenty betonem, w którym ukrył zwłoki ludzkie i to nie jednej osoby, jestem przerażona !
We śnie znajduję się w pomieszczeniu, gdzie kobieta obsługuje olbrzymią maszynę z przemieszczającymi się po całej sali wielkimi kulami, na których są numery. Z mężem gramy tymi kulami, udaje nam się wytypować te które wygrywają. Numery na kulach są wysokie np 139, rozmawiam we śnie z mężem jak mogą tak wysokie liczby wygrywać, a on twierdzi, że można z tych liczb wyliczyć niższe te odpowiednie, nawet mi to rozrysowuje na kartce. Obudziłam się z przekonaniem, że wyśniły mi się numery, które będą w najbliższym losowaniu Lotto. Nie mogłam sobie tylko przypomnieć wszystkich i nie wiedziałam jak dokładnie wyliczyć te właściwe. Zapamiętałam dwie kule z liczbami 139 oraz 136, więc stwierdziłam, że powinny w losowaniu znaleźć się liczby 13, 36, 39. Po głowie chodziła mi jeszcze jedna wysoka liczba ponad 40, ale nie byłam pewna, podałam mężowi liczbę 42. We wtorkowym losowaniu 14 czerwca znalazły się liczby 13, 30, 32, 36, 39, 47. Trzy liczby odgadłam, czy gdybym dokładnie zapamiętała wszystkie kule ze snu mogłabym wygrać szóstkę w Lotto ? A może był to tylko zbieg okoliczności ?
Kościół jest dla ludzi - sen z 21/23 czerwca
Udaje się z moim mężem do klasztoru, jedzie z nami grupa ludzi, w klasztorze w pomieszczeniu, które znajduje się na najniższej kondygnacji, chyba w podziemiach, spotykamy się z księdzem. Chodzi o pochówek jakiejś osoby. Ksiądz nie chce się zgodzić by pochować tą osobę w klasztorze. Nie rozumiem czemu nie chce się zgodzić, on tłumaczy, że ma takie prawo, na zasadzie nie, bo nie. Mój mąż jest na niego o to wściekły. Pamiętam jak na odchodne krzyczę do księdza słowa: Kościół jest dla ludzi, a nie ludzie dla kościoła !
Radioaktywny dym - sen z 22/23 czerwca
Jestem członkiem jednostki specjalnej utrzymywanej w wielkiej tajemnicy, należymy do niej z moim mężem. Budynek jednostki znajduje się w lesie, ktoś dowiedział się o tym i mamy zlecenie by wyjść z budynku i zniwelować tego człowieka. Ubieram się w specjalny mundur, w rękach trzymam karabin, na dole budynku puszczono dym radioaktywny, który ma nie dopuścić by ktokolwiek dostał się do środka. Muszę z mężem przejść przez ten dym, nie mogę oddychać i nic nie widzę, ale udaje mi się dostać do drzwi wyjściowych. Na zewnątrz jest zima. Czołgamy się mężem po ziemi by nikt nas niezauważył, biorę w ręce śnieg i obmywam nim twarz oraz dłonie, każę to samo zrobić mężowi, gdyż jest to jedyny sposób by pozbyć się negatywnych skutków radioaktywnego dymu na nasz organizm. Czołgamy się w głąb lasu, przed nami widzę zniszczony samochód, wygląda jak po wybuchu bomby, nie widzę w nim człowieka, ale wiem, że on zginął, to człowiek, który dowiedział się o jednostce.
Ukryte w betonie sen z 23/24 czerwca
Okropny sen. Znajduję się w domu z mężczyzną, który ten dom buduje, schodzimy na parter, pokazuje mi fundamenty, wtedy moim oczom ukazuje się obraz i widzę jak ten mężczyzna zalewa fundamenty betonem, w którym ukrył zwłoki ludzkie i to nie jednej osoby, jestem przerażona !
Subskrybuj:
Posty (Atom)