wtorek, 7 sierpnia 2012

Tsunami w Los Angeles ?

Znajduję się nad brzegiem oceanu. Obserwuję fale, które unoszą się coraz wyżej i stają się coraz groźniejsze. Nadchodzi tsunami. Zaczynam uciekać. Znajduję się w mieście pełnym wieżowców, na które wspinam się by nie dosięgły mnie fale, ale one są coraz wyżej i zalewają coraz większą część miasta. Udaje mi się wejść na najwyższy budynek w okolicy, wbiegam do mieszkania obcych mi ludzi, widzę przerażenie na ich twarzach, spoglądamy przez okna i widzimy jak ocean zalewa budynki wszędzie wokół, fale mają kilkanaście metrów i są ciemno granatowe. Widok jest przerażający i jakże niesłychanie realny. W mieszkaniu znajduje się garstka aktorów, którym udało się schronić. Rozmawiają o tym, że tak wielu sławnych aktorów zginęło, to tak ogromna strata, zastanawiają się jak teraz będzie wyglądał świat. 
Czyżby to było Los Angeles ?

niedziela, 15 lipca 2012

Molestowana kobieta

Idę chodnikiem przez osiedle gdzie się wychowałam. Widzę na niebie awionetkę, która leci coraz niżej w moim kierunku jakby chciała wylądować między blokami. Awionetka kilka metrów nad moją głową mija mnie i spada na ziemię, w ostatniej chwili słyszę krzyki ludzi, uderzenie powoduje wybuch. Jestem przerażona, biegnę w tamtym kierunku, szczęśliwie nie ma ofiar, choć widok po uderzeniu jest straszny. Pilotem awionetki była kobieta, której udało się przeżyć. Nagle w miejsce katastrofy nadlatują UFO, jest ich kilka, różnych wielkości i kształtów, ale największy pojazd nie przekracza wielkości samochodu. Te pojazdy kontaktują się ze mną jakby telepatycznie, otrzymuję informację o Grecji, że tam coś się dzieje, muszę odkryć co i przenoszę się w to miejsce. Znajduję się w budynku, gdzie ukryta jest prawda o czymś, muszę ją odkryć, szukając otwieram szafę i tam znajduję nagą skuloną kobietę, wystraszoną, która przed kimś się chowa, widok jest straszny, kobieta jest wychudzona i na jej ciele widać ślady pobicia, wiem, że jest molestowana. Szukam po szufladach informacji o niej, znajduję jakieś urzędowe pismo w obcym języku, prawdopodobnie greckim, próbuję czytać, ale nic nie rozumiem, jedynie to, że jest tam zapisany adres w Polsce, pamiętam miejscowość Żywiec, wnioskuję, że stamtąd pochodzi kobieta. Na krześle siedzi jakiś mężczyzna, pytam go o tą kobietę, rozmawiam z nim po angielsku, pytam kto ją tak krzywdzi czy to jej mąż. Mężczyzna odpowiada, że nie mąż tylko ojciec. Chcę się dowiedzieć jak wygląda ten człowiek, ale muszę uciekać z tego domu, bo on zaraz wróci i wtedy zrobi wszystko by prawda nie wyszła na jaw. Wychodzę z domu i w oddali widzę jak nadchodzi, jest szczupły i wysoki, ma blond włosy, co ciekawe jestem przekonana, że ma brata bliźniaka. Pamiętam jeszcze wygląd domu, który jest z drewna oraz drewniany podest, którym idzie ojciec tej kobiety.

Nie wiem skąd ten sen, nigdy nie byłam w tamtym domu, kobiety ze snu nie znam, jej ojca nigdy nie widziałam, ale pamiętam dokładnie jego twarz. Czy ta historia może być prawdziwa, czy to tylko wytwór mojej wyobraźni ?

wtorek, 26 czerwca 2012

Coś złego nadciąga

Ostatnio powtarza mi się podobny sen. Jestem w jakimś mieście, na ulicy otoczonej starymi kamienicami. Na początku snu wszystko jest w porządku, a potem nagle dzieje coś złego i muszę opuścić to miejsce z innymi ludźmi. Jakaś zaraza, wybuch, nie wiem dokładnie, ale w jednym ze snów kamienice są zniszczone a ja muszę uciekać stamtąd, pakuję swój dobytek, złotą biżuterię mojej Mamy, ktoś mnie pospiesza, nie mogę zostać w tym miejscu zbyt długo. W innym śnie w budynkach leżą chore osoby, widzę je przez okna, są głodne, bardzo cierpią, pamiętam twarz jednego chłopaka, podchodzę do okna i podaję mu jedzenie, które zamarzło na zewnątrz, kładę je na wewnętrznym parapecie okna by odtajało. Chłopak wygląda na kilkanaście lat, jest tak słaby, że nie może podnieść się z łóżka. Roznoszę jedzenie do innych domów.
Pamiętam jeszcze mieszkanie znajomego pięknie urządzone, drogie meble, wysoki standard, a potem to coś nadciąga i wszystko niszczy, z mieszkania zostają gruzy, a ja szukam tego znajomego muszę go ostrzec by uciekał z tego miejsca jak najprędzej. 

piątek, 1 czerwca 2012

Strach przed odlotem

Wybieram się z kuzynką do USA. Idziemy na lotnisko. Kuzynka uświadamia mnie, że nasz pobyt w Stanach będzie trwał 40 dni. Nie podoba mi się to. Wchodzimy na teren lotniska. Boję się lotu. Lotnisko jest niewielkie i dosyć obskurne. Schodzimy schodami w dół jakby do podziemi. Na schody wbiega zdyszana moja Mama, bardzo się śpieszyła by zdążyć się ze mną pożegnać przed odlotem. 
Ja jestem coraz bardziej przerażona. W głowie rodzą mi się wizje turbulencji i tego, że na pewno coś się stanie w trakcie lotu. Wchodzę na salę, gdzie czekają pasażerowie samolotu. Spoglądam na tych ludzi, utkwiła mi twarz jednej z kobiet, która spokojnie oczekuje na lot, a ja myślę intensywnie o tym, że wszyscy zginiemy. Nie chcę wsiadać do tego samolotu, bardzo nie chcę... 
Budzę się.

wtorek, 29 maja 2012

Czy wieżowiec runie ?

Wracają senne koszmary. Często śnią mi się cmentarze i groby bliskich...
Minionej nocy w moim śnie byłam w pokoju otoczonym mrocznym, gęstym lasem.
Wyglądnęłam przez okno, trwała burza, zobaczyłam wieżowce, jeden z nich zaczął się niebezpiecznie przechylać, jakby miał za chwilę runąć. Bałam się.
Tamte bloki wyglądały jak te na osiedlu gdzie spędziłam dzieciństwo.

 

niedziela, 22 kwietnia 2012

Sny o dziecku

Sen z 19/20 kwietnia:
Trzymam na rękach niemowlę, ale nie jest to mój zmarły synek. To moje następne dziecko. Jest śliczne, ma długie rzęsy, wygląda jak dziewczynka, mówię do mojego męża: patrz urodziłam dziewczynkę teraz już wszystko będzie dobrze, a mąż odpowiada, że to przecież chłopczyk. Patrzę na moje dziecko i czuję, że mimo tego, że jest chłopczykiem wszystko jest w porządku, mam zdrowe urodzone w terminie dziecko.

Sen z 21/22 kwietnia:
Jestem w szpitalu przy moim zmarłym synku, który w moim śnie wciąż żyje. Lekarze zdecydowali, że odłączą go od respiratora i pozwolą mu umrzeć, gdyż nie ma szans na wyzdrowienie a potrzebują inkubatora dla innego dziecka. Obok szpitala znajduje się inny szpital prowadzony przez siostry zakonne, idę tam prosić o przyjęcie mojego synka. Lekarze nie chcą się zgodzić, gdyż mój synek wymaga opieki 24 godziny na dobę a tamten szpital nie ma takich możliwości. Lekarze wspominają o znacznych uszkodzeniach mózgu i 80% czegoś co oznacza, że moje dziecko nie ma szans na prawidłowy rozwój. Jestem zrozpaczona, gdyż widzę jak polepsza się mojemu synkowi, nawiązuje ze mną kontakt, patrzy na mnie świadomie, nawet widzę jak staje na nóżkach i coś do mnie mówi. Postanawiam zabrać moje dziecko ze szpitala, we śnie mój synek poza respiratorem może przeżyć będąc w wodzie, więc biorę go na ręce i przenoszę nad jezioro. Spoglądam na swoje dłonie na których jest moje dziecko i widzę, że zamiast niego niosę na rękach przepięknych kolorów i kształtów wirujące koło. Koło pulsuje energią, wyglądem przypomina mandalę. Część koła wyskakuje z moich dłoni do wody. Czuję wtedy, że część mojego dziecka połączyła się ze światem, z przyrodą, że teraz jego dusza jest w każdej cząstce natury, zjednoczona z nią. Czuję spokój. 

Wirujące koło z mojego snu było podobne do tej mandali choć barwy miało jeszcze intensywniejsze:

wtorek, 10 kwietnia 2012

Sen we śnie

Od pewnego czasu boję się śnić świadomie. Za każdym razem gdy moja świadomość przebudza się we śnie ogarnia mnie przerażenie i chcę jak najszybciej wyjść z tego snu. Ostatni sen był podobny, do tego doszła niemożliwość faktycznego obudzenia się:
Ze snu wyrywa mnie dźwięk telefonu, widzę na wyświetlaczu, że dzwoni mój mąż, gdy zasypiałam był w pokoju obok. Przestraszona czy coś mu się nie stało wyskakuje z łóżka, chce iść do niego, ale w tym momencie uświadamiam sobie, że mi się to wszystko śni. Chcę się obudzić i rzeczywiście iść do niego. Budzę się, wstaję z łóżka, idę do łazienki, spoglądam na swoją twarz w lustrze, w głowie rodzi mi się pytanie, co się stanie ze mną po śmierci, a następnie odpowiedź, staniesz się jednością z całym światem ! W tym momencie uświadamiam sobie, że nadal śnię ! Nie chcę tego, chcę się obudzić i nie mogę. Wszystko wokół jest takie realne, mój mózg mnie oszukuje, chce mnie wkręcić, że to nie sen bym wtopiła się w świat stworzony przez mój umysł. Wychodzę z łazienki i próbuję przejść do pokoju gdzie jest mąż, ale w tym momencie budzę się na prawdę. 
Ogarnia mnie dziwne uczucie niepewności, co tak na prawdę jest snem a co rzeczywistością ?
Może świat realny nie istnieje a ja od lat śnię jeden długi sen, który przerwie dopiero moja własna śmierć ?

niedziela, 19 lutego 2012

Czekam...

Mój śliczny Aniołek odszedł do Nieba dwa tygodnie temu...
Czekam na sen, w którym powie mi jak mu tam jest.
Tak bardzo tęsknię. Płaczę nocami w poduszkę, bo sen nie daje mi ukojenia.
Tuż przed jego śmiercią miałam sen, w którym mój mąż zbijał dla naszego maleństwa trumienkę, do końca wierzyłam, że to tylko sen ...


niedziela, 15 stycznia 2012

Życie cudem jest ...

Długo nie pisałam, więc pora wytłumaczyć się z milczenia.
1,5 miesiąca temu w szóstym miesiącu ciąży urodziłam synka, który wciąż walczy o życie na intensywnej terapii. Nadal nie potrafi sam oddychać i boryka się z różnymi problemami jakie zwykle dotykają wcześniaki.
Przed jego przyjściem na świat przez miesiąc leżałam w szpitalu po odejściu wód płodowych w 20 tygodniu ciąży. Gdybym wtedy urodziła mój synek nie miałby szans na przeżycie, ale ja czułam, że nie może się to skończyć w ten sposób.
Czy mogłam to wszystko przewidzieć ? Czy w snach otrzymałam ostrzeżenie ?
Teraz gdy to analizuję wiem, że we śnie ostrzegała mnie zmarła Babcia. Tamten sen o szpitalu w wieży i o sali, w której w wannie leżała Babcia. Nie pomyślałam o tym, że Babcia chce mi w ten sposób coś pokazać i ostrzec, było jej źle, bo wiedziała co mnie czeka...
Czy miałam jeszcze jakieś inne sny ?
Przed szpitalem miałam jeden w którym znalazłam się w izbie przyjęć, a potem sen przeskoczył w czasie i uświadomiłam sobie, że to już 25 tydzień ciąży a ja wychodzę ze szpitala. W rzeczywistości trzymałam się tej wizji sądząc, że wszystko dobrze się skończy i rzeczywiście wyjdę ze szpitala w 25 tygodniu ciąży, jak się okazało wyszłam w tym czasie, ale już nie będąc w ciąży...
W szpitalu będąc w ciąży przekonałam się też jak silne potrafi być przeczucie matki. W nocy przed jednym z usg miałam sen, że widzę moje dziecko, ktoś mi je pokazuje, jest to chłopczyk, patrzy na mnie i się uśmiecha. Następnego dnia podczas usg potwierdzono, że będę miała syna.
Czy boję się przyszłości ? 
Nie mogę powiedzieć, że nie lękam się o zdrowie mojego synka, ale odkąd powierzyłam jego życie Bogu czuję większy spokój w sercu. Każdego dnia modlę się prosząc o opiekę nad nim i cieszę z kolejnego dnia jego życia. W tej całej trudnej dla mnie sytuacji dostrzegłam jak kruche i cenne jest życie, jak wielkim jest darem i cudem zwłaszcza gdy sami nie możemy nic zdziałać i tak wiele pozostaje w rękach Boga. Wiara w Boga daje mi nadzieję i siłę by się nie załamywać.
A sny ? Spotykam w nich mojego synka, który jest roześmianym, zdrowym chłopczykiem. Mocno wierzę, że się spełnią...