wtorek, 29 maja 2012

Czy wieżowiec runie ?

Wracają senne koszmary. Często śnią mi się cmentarze i groby bliskich...
Minionej nocy w moim śnie byłam w pokoju otoczonym mrocznym, gęstym lasem.
Wyglądnęłam przez okno, trwała burza, zobaczyłam wieżowce, jeden z nich zaczął się niebezpiecznie przechylać, jakby miał za chwilę runąć. Bałam się.
Tamte bloki wyglądały jak te na osiedlu gdzie spędziłam dzieciństwo.

 

niedziela, 22 kwietnia 2012

Sny o dziecku

Sen z 19/20 kwietnia:
Trzymam na rękach niemowlę, ale nie jest to mój zmarły synek. To moje następne dziecko. Jest śliczne, ma długie rzęsy, wygląda jak dziewczynka, mówię do mojego męża: patrz urodziłam dziewczynkę teraz już wszystko będzie dobrze, a mąż odpowiada, że to przecież chłopczyk. Patrzę na moje dziecko i czuję, że mimo tego, że jest chłopczykiem wszystko jest w porządku, mam zdrowe urodzone w terminie dziecko.

Sen z 21/22 kwietnia:
Jestem w szpitalu przy moim zmarłym synku, który w moim śnie wciąż żyje. Lekarze zdecydowali, że odłączą go od respiratora i pozwolą mu umrzeć, gdyż nie ma szans na wyzdrowienie a potrzebują inkubatora dla innego dziecka. Obok szpitala znajduje się inny szpital prowadzony przez siostry zakonne, idę tam prosić o przyjęcie mojego synka. Lekarze nie chcą się zgodzić, gdyż mój synek wymaga opieki 24 godziny na dobę a tamten szpital nie ma takich możliwości. Lekarze wspominają o znacznych uszkodzeniach mózgu i 80% czegoś co oznacza, że moje dziecko nie ma szans na prawidłowy rozwój. Jestem zrozpaczona, gdyż widzę jak polepsza się mojemu synkowi, nawiązuje ze mną kontakt, patrzy na mnie świadomie, nawet widzę jak staje na nóżkach i coś do mnie mówi. Postanawiam zabrać moje dziecko ze szpitala, we śnie mój synek poza respiratorem może przeżyć będąc w wodzie, więc biorę go na ręce i przenoszę nad jezioro. Spoglądam na swoje dłonie na których jest moje dziecko i widzę, że zamiast niego niosę na rękach przepięknych kolorów i kształtów wirujące koło. Koło pulsuje energią, wyglądem przypomina mandalę. Część koła wyskakuje z moich dłoni do wody. Czuję wtedy, że część mojego dziecka połączyła się ze światem, z przyrodą, że teraz jego dusza jest w każdej cząstce natury, zjednoczona z nią. Czuję spokój. 

Wirujące koło z mojego snu było podobne do tej mandali choć barwy miało jeszcze intensywniejsze:

wtorek, 10 kwietnia 2012

Sen we śnie

Od pewnego czasu boję się śnić świadomie. Za każdym razem gdy moja świadomość przebudza się we śnie ogarnia mnie przerażenie i chcę jak najszybciej wyjść z tego snu. Ostatni sen był podobny, do tego doszła niemożliwość faktycznego obudzenia się:
Ze snu wyrywa mnie dźwięk telefonu, widzę na wyświetlaczu, że dzwoni mój mąż, gdy zasypiałam był w pokoju obok. Przestraszona czy coś mu się nie stało wyskakuje z łóżka, chce iść do niego, ale w tym momencie uświadamiam sobie, że mi się to wszystko śni. Chcę się obudzić i rzeczywiście iść do niego. Budzę się, wstaję z łóżka, idę do łazienki, spoglądam na swoją twarz w lustrze, w głowie rodzi mi się pytanie, co się stanie ze mną po śmierci, a następnie odpowiedź, staniesz się jednością z całym światem ! W tym momencie uświadamiam sobie, że nadal śnię ! Nie chcę tego, chcę się obudzić i nie mogę. Wszystko wokół jest takie realne, mój mózg mnie oszukuje, chce mnie wkręcić, że to nie sen bym wtopiła się w świat stworzony przez mój umysł. Wychodzę z łazienki i próbuję przejść do pokoju gdzie jest mąż, ale w tym momencie budzę się na prawdę. 
Ogarnia mnie dziwne uczucie niepewności, co tak na prawdę jest snem a co rzeczywistością ?
Może świat realny nie istnieje a ja od lat śnię jeden długi sen, który przerwie dopiero moja własna śmierć ?

niedziela, 19 lutego 2012

Czekam...

Mój śliczny Aniołek odszedł do Nieba dwa tygodnie temu...
Czekam na sen, w którym powie mi jak mu tam jest.
Tak bardzo tęsknię. Płaczę nocami w poduszkę, bo sen nie daje mi ukojenia.
Tuż przed jego śmiercią miałam sen, w którym mój mąż zbijał dla naszego maleństwa trumienkę, do końca wierzyłam, że to tylko sen ...


niedziela, 15 stycznia 2012

Życie cudem jest ...

Długo nie pisałam, więc pora wytłumaczyć się z milczenia.
1,5 miesiąca temu w szóstym miesiącu ciąży urodziłam synka, który wciąż walczy o życie na intensywnej terapii. Nadal nie potrafi sam oddychać i boryka się z różnymi problemami jakie zwykle dotykają wcześniaki.
Przed jego przyjściem na świat przez miesiąc leżałam w szpitalu po odejściu wód płodowych w 20 tygodniu ciąży. Gdybym wtedy urodziła mój synek nie miałby szans na przeżycie, ale ja czułam, że nie może się to skończyć w ten sposób.
Czy mogłam to wszystko przewidzieć ? Czy w snach otrzymałam ostrzeżenie ?
Teraz gdy to analizuję wiem, że we śnie ostrzegała mnie zmarła Babcia. Tamten sen o szpitalu w wieży i o sali, w której w wannie leżała Babcia. Nie pomyślałam o tym, że Babcia chce mi w ten sposób coś pokazać i ostrzec, było jej źle, bo wiedziała co mnie czeka...
Czy miałam jeszcze jakieś inne sny ?
Przed szpitalem miałam jeden w którym znalazłam się w izbie przyjęć, a potem sen przeskoczył w czasie i uświadomiłam sobie, że to już 25 tydzień ciąży a ja wychodzę ze szpitala. W rzeczywistości trzymałam się tej wizji sądząc, że wszystko dobrze się skończy i rzeczywiście wyjdę ze szpitala w 25 tygodniu ciąży, jak się okazało wyszłam w tym czasie, ale już nie będąc w ciąży...
W szpitalu będąc w ciąży przekonałam się też jak silne potrafi być przeczucie matki. W nocy przed jednym z usg miałam sen, że widzę moje dziecko, ktoś mi je pokazuje, jest to chłopczyk, patrzy na mnie i się uśmiecha. Następnego dnia podczas usg potwierdzono, że będę miała syna.
Czy boję się przyszłości ? 
Nie mogę powiedzieć, że nie lękam się o zdrowie mojego synka, ale odkąd powierzyłam jego życie Bogu czuję większy spokój w sercu. Każdego dnia modlę się prosząc o opiekę nad nim i cieszę z kolejnego dnia jego życia. W tej całej trudnej dla mnie sytuacji dostrzegłam jak kruche i cenne jest życie, jak wielkim jest darem i cudem zwłaszcza gdy sami nie możemy nic zdziałać i tak wiele pozostaje w rękach Boga. Wiara w Boga daje mi nadzieję i siłę by się nie załamywać.
A sny ? Spotykam w nich mojego synka, który jest roześmianym, zdrowym chłopczykiem. Mocno wierzę, że się spełnią...
 
 

wtorek, 11 października 2011

Opowiadanie snów we śnie

Kilka dni miałam sen, w którym znalazłam się w ogromnym kościele, cały był wykonany z drewna. W środku wokół ołtarza znajdowały się drewniane ławki, było ich mnóstwo i wszystkie były ustawione na drewnianej konstrukcji. W kościele było kilka osób z mojej rodziny, powiedzieli mi, że ta konstrukcja nie jest stabilna, ostatnio mało brakowało, a zawaliła by się jej część. W tym momencie widzę jak to przed czym mnie ostrzegali zaczyna się dziać na moich oczach, wybiegam szybko z kościoła...
Przedwczoraj miałam kolejny sen, w którym słucha mnie kilka osób a ja opowiadam im moje ważne sny i opisuje właśnie sen o kościele oraz jeszcze jeden, o którym sobie przypominam. Znajduję się w lesie. Opisując miejsce mówię, że to Bory Tucholskie, w tym lesie ukryte jest składowisko odpadów, pełno tam starych sprzętów agd, rtv, które zatruwają środowisko, jakiś mężczyzna zauważa mnie i zaczynam przed nim uciekać. Osoby słuchające mnie robią jakieś notatki na temat tego co im powiedziałam.

wtorek, 4 października 2011

Budynek w kształcie wieży

Śniła mi się moja zmarła Babcia. Znajdowała się w budynku o kształcie wieży usytuowanej na górze, która znajdowała się niedaleko miasta, w którym mieszkam. W tej wieży znajdował się jakby szpital. We śnie myślałam o tym, że powinnam odwiedzić Babcię w tej wieży, bo mam do niej niedaleko. W rzeczywistości Babcia mieszkała wiele kilometrów ode mnie. Babcia leżała w jasnej pustej sali w wannie i wyglądała jak żywa, ale odczuwałam jej emocje i ona wiedziała, że umarła, znajdowała się jakby między światem żywych a umarłych. Nie rozmawiałyśmy ze sobą. Pamiętam tylko co czuła, a było jej źle.
To miejsce, budynek o kształcie wieży śnił mi się już wcześniej kilkakrotnie. Niewiele pamiętam z tamtych snów, najmocniej emocje, poczucie, że odkrywają się przede mną uczucia, o których zapomniałam, jakby dotyczyły mnie, ale z innego wcielenia, nie czułam się z tym dobrze, bo uświadomiłam sobie, że nie byłam całkiem dobrą osobą i miałam coś na sumieniu. To miejsce kojarzy mi się najbardziej z czyśćcem, wchodząc tam ogarniało mnie poczucie winy i świadomość wcześniejszych przewinień. Musiałam to przerobić w sobie choć było mi z tym bardzo źle. We śnie z minionej nocy miałam wrażenie, że moja Babcia czuła to samo.